Siermiężny bigot

duda-jan-161215-815815

Nie po raz pierwszy okazuje się, że wykształcenie nie świadczy o mądrości, otwartości i kompetencji. Dowód na to (kolejny) mamy w wywiadzie, jakiego Jan Duda, ojciec „tego” Dudy udzielił Gazecie Krakowskiej.

Rozumiem, że wywiady z Dudą Seniorem z ochotą bierze i jeszcze chętniej drukuje Nasz Dziennik, bo to twory intelektualnie kompatybilne. Jednak po kiego Dudę drukuje Gazeta Krakowska, tego absolutnie nie mogę zrozumieć. No chyba, że chodzi tylko o podniesienie nakładu, gdyż w Polsce ciągle jeszcze wariaci i psychole dobrze się sprzedają.

I tak… Gdyby Jan Duda był wozakiem, albo pracownikiem MPO, specjalistą od czyszczenia śmietników, to jego poglądy nie zrobiły by na mnie wrażenia, ani bym się im szczególnie nie dziwił. Ot, przeczytał gość coś co znalazł na śmietniku (taki Nasz Dziennik na przykład) i teraz powtarza pierdoły.

Niestety Jan Duda jest profesorem, co prawda „technicznym” (elektrotechnik), ale jednak profesorem, a to poważnie komplikuje sytuację. Choćby dlatego, że od profesora oczekujemy nieco więcej niż od wozaka.

Niezorientowanym przypomnę, iż w rzeczonym wywiadzie dla Krakowskiej, rodzic pana prezydenta nazwał homoseksualizm „przykrą dolegliwością”, a de facto stanem chorobowym, zaś in vitro „usługą nieuczciwych ludzi”, którzy nieodpowiedzialnie igrają z życiem. Wszystkim zaś, a zwłaszcza młodym ludziom radził, by czytali biblie „od deski do deski”, bo tam jest cała prawda i tam jest rozwiązanie wszystkich naszych problemów. Czekałem tylko kiedy Duda zakwestionuje fakt, iż ziemia jest okrągła, co szczęśliwie jednak nie nastąpiło. Może następnym razem.

Jest to więc kolejne medialne wyznanie pana Jana, które trochę jednak tłumaczy to, co robi syn. Po prostu mamy do czynienia z jakąś dziwną rodzinną przypadłością (zdarza się), a Pan Maliniak, to żaden tam odrodek, tylko potwierdzenie starej i nudnej prawdy, że – tu posłużę się banałem – jabłko nie daleko jednak pada od jabłoni.

I myślę sobie, że gdyby syn zamiast biblii, choć raz przeczytał konstytucję, mielibyśmy zdecydowanie mniej problemów i nie skończyło by się to tak, jak pewnie za chwilę się skończy. No, ale biblia mówi ząb za ząb, więc nie powinno być raczej zaskoczeń.

Poza tym w wywiadzie jakoś nie doczytałem (może nieuważny byłem), jak tam wyglądają relacje z teściami i co w ogóle na ten „narodowy” temat sądzić. Czyli najogólniej: bić Żyda, czy nie bić – panie profesorze?

Przed takimi pomyleńcami i naukowymi hochsztaplerami, przestrzegał ostatnio profesor Iwo Białynicki-Birula (notabene fizyk, a więc też „techniczny”), na spotkaniu… z Dudą Juniorem. Mówił o swoich kolegach profesorach, takich właśnie jak Duda Senior, kompromitujących na każdym kroku i siebie i naukę.

„Mamy (…) próby zastąpienia teorii ewolucji kreacjonizmem, mamy próby zastąpienia nauk medycznych ideologicznie motywowanymi regulacjami, mamy próby zastąpienia praw aerodynamiki argumentami opartymi na parówkach i puszkach po coli. To wszystko wskazuje na to, że wymagana jest zdecydowana reakcja na tego typu wtargnięcia ignorantów na teren, który jest domeną nauki”.

Tyle, że co z tego? Dudaizm w nauce, dudaizm w polityce… Jak tu żyć profesorze Białynicki? Na szczęście – jak mawia przysłowie – co ma wisieć nie utonie. A w całej tej historii chodzi mi również oto, że każdy może mieć oczywiście swoje własne poglądy, najbardziej nawet egotyczne, tyle że nie każdy powinien je publicznie głosić.