Pacyfikując element terrorystyczny

stan-wojenny-161220-1024600

Zamach w Berlinie to naszym specom od bezpieczeństwa spadł wprost z nieba. Teraz mogą wszystko! Szef ministerstwa policji Błaszczak, właśnie dogaduje się z Macierewiczem, żeby na ulice wyprowadzić… wojsko. Na razie tylko żandarmerię wojskową i na razie tylko pod pretekstem „obrony obywateli przed ewentualnym zamachem terrorystycznym”. Na czołgi i transportery przyjdzie jeszcze czas.

Biorąc pod uwagę wyjątkowo bogate doświadczenie polskiej policji, a zwłaszcza żandarmerii wojskowej w walce z terrorystami, czuję się absolutnie bezpieczny i nietykalny przez jakąkolwiek bombę jakiegokolwiek Allaha.

Potencjalni terroryści, którzy wedle doniesień odrodzonego i wstającego z kolan wywiadu, od wczoraj walili do Polski drzwiami i oknami, jak się o tym dowiedzieli, o tych podjętych przez Błaszczaka środkach bezpieczeństwa, to zamarli wprost z przerażenia. Ponoć na przejściach granicznych, w koszach na śmieci wprost roi się od porzuconych w panice bomb.

Nie oznacza to oczywiście że niebezpieczeństwa nie ma. Jest i to bardzo poważne. Być może jeszcze dziś, dbające o bezpieczeństwo obywateli wzmocnione armią siły bezpieczeństwa, zaczną odławiać „element terrorystyczny” próbujący manifestować przed sejmem i przed pałacem kaczego namiestnika. Dawny ośrodek wypoczynkowy koła Gołdapii, przeżywający swoje piękne dni w roki 1981 i następnym, czeka ponoć na pierwszych lokatorów, acz – zastrzegam – mogą to być złośliwe plotki kolportowane przez ziejącą zoologiczną wprost nienawiścią opozycję.