Ryby przemawiają (jednak) ludzkim głosem

hanna-karp-161226-815408

Powoli rusza machina mająca z czasem (im szybciej tym lepiej) zneutralizować wszystkie media prywatne, z natury rzeczy niezależne i niechętnie się poddające państwowej machinie propagandowej. Ponieważ nazywają rzeczy po imieniu i pokazują zjawiska nieprzychylne rządzącym i nie mieszczące się w oficjalnej rządowej narracji, muszą być okiełznane i „zrepolonizowane” lub nawet znacjonalizowane.

Nie dziwi więc wyciąganie na światło dzienne różnego rodzaju „ekspertów” i „medioznawców”, którzy mają przygotować grunt pod rychłe rozstrzelanie „central szerzenia wrogiej propagandy”. Jednocześnie nachalną, bałamutną i wyjątkowo infantylną, na okrągło powtarzaną narracją, mają przygotować opinię publiczną na tego typu ruchy.

W czołowej gadzinówce IV RP, portalu wPotylice, do tablicy została wywołana niejaka doktor Hanna Karp (foto), bliżej mi nieznana, a w zasadzie kompletnie nieznana specjalistka od mediów. Umówmy się jednak, że chodzi tu bardziej o to, co kto mówi, a nie kto mówi. Więc w tym sensie obecność przy tablicy pani Karp (promować nazwisko Karp na święta to jednak rodzaj masochizmu), absolutnie nie dziwi. Ma wypowiedzieć swoją ustaloną wcześniej kwestię, a potem zniknąć, by zwolnić miejsce kolejnemu znanemu oczywiście i wybitnemu ekspertowi. Tak to działa.

Ale o czym ta pani Karp, ów wybitny ponoć ekspert, ściśle związany ze środowiskiem jedynego polskiego radia z twarzą, czyli Maryja, mówi.

„Media komercyjne także i podczas tych wydarzeń kreowały wygodną jedynie dla siebie narrację, gdyż przez wiele lat – od początku przemian zresztą – jak teraz już wiemy , wcale nie kierowały się dobrem publicznym, ale jedynie sobie znanymi interesami. Dodatkowo są splątane na różne sposoby z obozem rządowym premiera Donalda Tuska, oraz z lewicowymi politycznymi ośrodkami bliskimi kręgom unijnym”.

„Media wrogie rządowi Beaty Szydło postanowiły same rozegrać potyczkę z obecnym rządem, stały się wprost otwartą wielką stroną konfliktu. Jakby uznały, że obecna opozycja i ich liderzy już nic nie mogą dla nich zrobić. Ich przekaz przybrał charakter nowoczesnej wojny informacyjnej, przechodzącej w pełzający medialny pucz”. 

„Sposobem na rozwiązanie tej trudnej sytuacji jest budowa przepisów i prawa medialnego, które będą równoważyły strukturę kapitału, który już jest obecny na Polskim rynku”.

„Prawda mediów publicznych jest inna i zadaniem dziennikarzy, komentatorów i polityków powinno być uporządkowanie tych wykluczających się opowieści (…) Wielkim zadaniem na kolejne lata powinno być uświadomienie Polakom ogromnej roli i znaczenia mediów publicznych”.

No to jak sądzicie? Kiedy władza zacznie wreszcie „porządkować” przekaz i „porządkować” sytuację na rynku mediów, dla dobra nas wszystkich, by prawda przebiła się przez ścianę kłamstw? Kiedy też władza uświadomi Polakom znaczenie i ogromną rolę w krzewieniu prawdy mediów publicznych? Jakieś sugestie, terminy, możliwe scenariusze wydarzeń?

Ponieważ wywiad z panią Karp został opublikowany 24 grudnia, czyli w tzw wigilię, łatwo pokusić się o pewne złośliwości. Bowiem jak mówi katolicka bajka, w ten właśnie dzień, zwierzęta mówią ludzkim głosem. Jeśli przyjmiemy, że ryby, w tym i ulubione karpie, przynależą do szeroko rozumianego świata zwierząt, no to bajka przestaje być w zasadzie bajką. Tak, moi drodzy zwierzęta (i ryby) faktycznie przemawiają ludzkim głosem, przynajmniej w ten jeden dzień. Mamy tego potwierdzenie.