Jak (mentalne) ćpuny urządzają nam dom

polonia-161229-1024600

Amerykańska polonia (celowo pisze z małej litery), ma nadzwyczajną zdolność do ośmieszania się. Dosłownie parę dni temu tajemnicze dość ciało pod tytułem Polonia Institute w liście do ambasadora napisało parę wyjątkowo kuriozalnych zdań, co każe przypuszczać, że albo autorzy się czymś naćpali, albo cierpią na daleko posuniętą demencję starczą.

Otóż autorzy listu wyrazili „zaniepokojenie ostatnimi działaniami używającej przemocy i terrorystycznej organizacji KOD, którą niedawno zawiązano w Polsce”, a także zapowiedzieli zwrócenie się „do amerykańskiego rządu o zaklasyfikowanie KOD-u jako organizacji terrorystycznej„. Nie wiem co trzeba mieć w głowie oprócz trocin, żeby coś takiego wymyślić. Choć z drugiej strony biorąc pod uwagę „potencjał intelektualny” owej polonii, nie powinno to szczególnie dziwić.

Jeśli chodzi o ten niby instytut (Polonia Institute) to jest to fundacja powstała zaledwie w roku 2015 roku, po to by „zajmować się krzewieniem w Stanach Zjednoczonych prawdy o Polsce i polskich sprawach”. Jaką prawdę krzewią widać na pierwszy rzut oka.

malek-161229-500Po drugie, na czele tych komediantów stoi nijaki Jan Michał Małek, chemik z wykształcenia, rocznik 1928, który do Stanów wyemigrował w roku 1967 i od tamtej pory nie był tu już ani razu. Jego wyobrażenia o Polsce zatrzymały się więc na późnym Gomułce, co w połączeniu z wiekiem jest mieszanką dość niebezpieczną. Generalnie gość cierpi na poważne omamy i nie wie co mówi, a jedyne o czym trzeźwo myśli, to czy aby nie pora zmienić pampersa.

Element patologicznie patriotyczny i czysto polski, przedstawia go często jako „wybitnego ekonomistę” i współtwórcę tzw Kongresu Polonii Amerykańskiej, ale nie przywiązywałbym się zanadto do tych epitetów. Podkreśla się nawet, że Małek został odznaczony przez prezydenta Dudę Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi w działalności polonijnej”.

Tyle że znając sposób działania i nadzwyczajną wprost umiejętność strzelania sobie w kolana przez owego Dudę, odznaczenie Małka, uznawałbym raczej za poważną skaże na owego Małka życiorysie, niźli powód do jakiejkolwiek dumy.

Dla szczegółowości przekazu warto jeszcze dodać, że drugim sygnatariuszem wspomnianego na wstępie listu do pana ambasadora, był Leszek Pawlik, bliżej mi nie znany działacz Kongresu z Kalifornii, który musiał być pewnie znów bardzo nietrzeźwy, bo znów podpisał coś, czego nawet nie przeczytał.

No i w zasadzie to cała historia, opowiedziana w dużym skrócie. Tylko po to opowiedziana, żeby wam uzmysłowić, a w zasadzie przypomnieć, że zgraja psycholi, niedorozwojów i mentalnych ćpunów, uzurpuje sobie w Stanach prawo do naprawiania i urządzania Polski na odległość, mając o tej Polsce tyle pojęcia, ile przeczyta w jakiejś miejscowej gadzinówce prowadzonej przez innego bezmózga z Podhala, albo z jakiegoś Podlasia. Mnie to nawet momentami bawi, bo widok idiotów zawsze bawi, aż przestaje być zabawne w momencie, kiedy uświadomimy sobie, że całe to patologiczne towarzystwo niestety ma prawa wyborcze. To przez to chujstwo między innymi, mamy to co mamy.