Petru (w oczekiwaniu na ruch Naczelnika)

Pan Petru i Pani Schmidt Pan Petru i Pani Schmidt

Kiedy Ryszard Petru wybrał się ze swoją partyjną koleżanką w podróż do Portugalii, zrobiła się tego mega sensacja. Tyle, że nie widzę powodu do ekscytacji. Bo co takiego się zdarzyło? Normalny, zdrowy raczej facet, wybiera się z kobitką na krótkie wakacje. Czy może to uchodzić za coś nienormalnego, chorego i zwyczajnie niedozwolonego? W Polsce może!

A że zostawił w domu żonę… No cóż, po pierwsze niechaj kamieniem pierwszy rzuci ten, kto nigdy w życiu z lewą dupą nie wyjechał na cichy i lewy wypad (no chyba, że sam jest kompletną dupą i niewydymkiem), a po drugie pan Petru jest zdaje się z żoną swą Małgorzatą w stanie wskazującym na rozejście się.

Trudno więc w takiej sytuacji wymagać, by Petru, młody, sprawny i wyględny raczej, przez kolejne miesiące a może i lata (różnie to jak wiecie bywa z tymi procesami rozwodowymi),  nie używał kobiet, a jedynie się onanizował. Tym bardziej, że onanizowanie także jest zabronione przez kościół (Petru deklaruje się jako wierzący, acz letni), kto wie czy jeszcze nie bardziej zabronione niż bzykanie dupeczek w nieformalnych związkach.

Jedyne więc co w tej sytuacji może budzić pewne watpliwości, to czas w jakim Petru zdecydował się wyjechać, a precyzyjniej, nie sylwester tu chodzi, a okoliczności w jakie on i jego partia są akurat wplatani. Ale to po mojemu margines, choć jednocześnie paliwo rakietowe dla prawicy. No, ale jak się ma takie rakiety jak prawica, to i napędza się je byle czym.

rekommend-hoser-161209

Natomiast prawdziwą sensacją było by z pewnością wydarzenie takie oto, że to naczelnik Kaczyński udaje się na krótki sylwestrowy wypad, z jakąś mniej lub bardziej identyfikowalna dupą (precyzuję: chodzi o kobietę) i nie musi być to od razu Portugalię, wystarczy zwykły Wąchock.

To by była ta mega-mega-sensacja i powód do najprzeróżniejszych spekulacji i być może nawet do istotnego przewartościowania ocen pana Naczelnika, powszechnie dziś funkcjonujących. Tymczasem jednak nic takiego nie nastąpiło, bo umówmy się, że wakacyjny wypad pana naczelnika z panem wicenaczelnikiem Brudzińskim, nie jest żadną sensacją ani wydarzeniem, a co najwyżej kolejnym przyczynkiem do kolejnych plotek i niedomowień. Potwierdza się tym samym dość powszechna już opinia, że Pan Naczelnik lubi kobiety co najwyżej na zdjęciach, zaś w życiu codziennych preferuje mężczyzn. Ale to też już nie jest sensacją. Więc poczekajmy na inne.

icon-fanpejdz-ramka-300