Kolejna lista hańby (długa niestety!)

lista-hanby-170108-815600

Nie powiem, że lista ludzi mających teraz promować Polskę zagranicą mną wstrząsnęła, bo nie wstrząsnęła (w Polsce 2017 nic nic nie jest już w stanie ma wstrząsnąć, no chyba, że kolejna katastrofa jakiegoś Tupolewa), ale napewno wywołała zażenowanie i niesmak. To oczywiście konsekwencja tego, że krajem rządzi drużyna zakompleksionych siurków, którzy odreagowują  swoje traumy z dzieciństwa gwałcąc nas swoimi fenomenalnymi pomysłami.

Sporządzona właśnie przez MSZ lista historyków, ludzi kultury i mediów, którzy mają być zapraszani przez zagraniczne placówki podległe resortowi i promować nasz kraj dowodzi też,  że owe siurki oderwały się całkowicie od  ziemi i bezładnie szybują. Nazwiska na tej liście są bowiem tak wielkie, jak wielkie są Tatry w stosunku do Himalajów Znacie je już.

Waldemar Łysiak, Sławomir Koper, Andrzej Horubała (Do Rzeczy), Krystyna Grzybowska (wPolityce), Barbara Stanisławczyk (Polskie Radio), Jan Pietrzak, Piotr Semka, Tomasz Terlikowski (tak, tak…), Jan Pospieszalski, Krzysztof Wyszkowski, Sławomir Cenckiewicz, Ewa Stankiewicz, Redbad Klijnstra (aktor ze „Smoleńska”), Matthew Tyrmand (stary Tyrmand przewraca się w grobie), Krzysztof Skowroński, Cezary Gmyz. Antoni Karuze… Same pupilki władzy jednym słowem i „wybitni polscy intelektualiści”.

Ale tak naprawdę to nie chodzi o to, kogo na tej liście nie ma a być powinien, tylko o to, kto na tej liście jest a kogo być nie powinno.

Bo wśród 150 mniej więcej nazwisk które na tej liście się znalazły mamy takie oto niezrozumiałe przypadki jak: Marek Bieńczyk, Justyna Sobolewska, Eustachy Rylski, Renata Lis, Ryszard Bugajski, Paweł Łoziński, Andrzej Titkow, Joanna Kos-Krauze, czy wreszcie Wojciech Smarzowski.

Już na pierwszy rzut oka widać, że nijak nie pasują oni do tej układanki.

Pytam się więc, czy wspomniane tu wyżej osoby WIEDZIAŁY, że ktoś zapisuje ich na jakąś listę i czy ten ktoś kto na tę listę zapisywał/wpisywał, pytał ich wcześniej o zgodę.

Bo być może jest tak, że nie wszyscy chcieli by być w towarzystwie do jakiego zostali dopisani. Więc raz jeszcze pytam, czy wyrażaliście Państwo na to zgodę, a jeśli tak, to czy wam z tego powodu nie wstyd.

A jeśli nie, jeśli działo się to bez waszej wiedzy i akceptacji, to czy ktoś z was już zaprotestował i w prostych żołnierskich najlepiej słowach, zażądał natychmiastowego wykreślenie z tej kuriozalnej dość listy hańby. Takiej wiedzy oczekuję, bo chciałbym wiedzieć, czy nadal mówić wam dzień dobry i podawać dłoń na przywitanie, czy może przezornie odwracać jednak w drugą stronę głowę.

icon-fanpejdz-ramka-300