Czego oczy nie zobaczą tego (katolicka) dusza nie poczuje

Po wrzasku prawoskrętnych i katozainfekowanych, obowiązkiem każdego zdroworozsądkowo skonstruowanego obywatela jest pójść do Teatru Powszechnego i zboczyć „Klątwę” wedle Olivera Frljicia. Brak zgody na jakąkolwiek cenzurę, musimy zademonstrować 100-procentową frekwencją w Teatrze.

O co chodzi w całym tym zamieszaniu zobaczcie TUTAJ, a teraz w paru zdaniach napisze o co chodzi mnie.

Otóż Moi Drodzy, nie przejmujcie się rozpaczliwym kwakaniem religijnego mułu, a w kategoriach dowcipu (i to marnego) traktujcie poszczekiwanie księdza Andrianika, tak zwanego rzecznika tak zwanego Episkopatu. Nie ulegajcie durnej propagandzie. Nie istnieje coś takiego jak profanacja, oraz nie ma czegoś takiego jak bluźnierstwo. To fikcja i pojęcia ze świata, który nie istnieje, który od początku do końca został wymyślony tylko po to, by straszyć ludzi. Kiedyś. Bo teraz nikt normalny i przy zdrowych zmysłach nie powinien się nabierać na takie pierdoły.

Jak coś w tym spektaklu „rani uczucia religijne chrześcijan”  (łaskawie zakładam, że coś takiego powiedzmy istnieje), to niechaj chrześcijanie na ten spektakl nie chodzą. Czego oczy nie widzą tego dusza nie czuje.

Przecież przymusu ani obowiązku nie ma. Ja tę metodę stosuję z powodzeniem od lat. Ponieważ kościół permanentnie i niezmiennie obraża moje uczucia, tudzież inteligencję, po prostu do tego kościoła nie chodzę. Nie biegam tym samym z byle pierdołą do prokuratora, nie donoszę i nie żądam ścigania ludzi w sutannach, za to że świadomie i z pełnym wyrachowaniem, dla osobistych korzyści okłamują i manipulują uczuciami innych ludzi, oraz wyłudzają od nich pieniądze. Bo skoro tym ludziom to odpowiada i godzą się z tym, aby ktoś ich wykorzystywał, więc to ich a nie moja sprawa.

To samo działa w drugą stronę. Skoro Wojtyła jest dla kogoś bożkiem, to powinien on unikać miejsc w których tego przekonania się nie podziela, a zwłaszcza, jeśli z tym głupim swoją droga przekonaniem aktywnie się walczy. To zachowanie z reguły korzystne dla obu stron. Ja mogę się naśmiewać bezkarnie z tego co mnie autentycznie śmieszy, a ci których nie śmieszy to co mnie śmieszy, nie muszą skarżyć się na moje poczucie humoru byle jakiemu prokuratorowi. Proste, nieskomplikowane i oczywiste.

Zamanifestujmy swoją niezależność i niezgodę na cenzurę masowo idąc do Teatru Powszechnego w Warszawie. Tarczyński ty głupi fiucie, możesz już teraz donieść na mnie prokuratorowi.icon-fanpejdz-ramka-300

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

3 thoughts on “Czego oczy nie zobaczą tego (katolicka) dusza nie poczuje

  1. Jeśli katolska mafia, chce , w teatrze oglądać to, co akceptuje, to co jest po ich ” linii, to niech jedzie do Korei Północnej! Tam już jest pełna ” wolność „, do której zmierza , w wolsce, mała ohydna kaczka!
    Stanisław

  2. Skradłeś mi temat 🙂

    „liberalny” Roman Giertych (ksywa Koński Łeb) z KOD-u lansowany w „liberalnych” mediach poleciał do prokuratury! :)))

    Zakute łby zrozumieją kiedyś, że to sztuka, teatr, a nie rzeczywistość?

    Lewy_Prosty

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s