Chonor czy honor. Błąd czy sabotaż?

Jak pewnie wiecie, nowa odrodzona i powstała z kolan (otrzepali nawet już spodnie) Służba Kontrwywiadu Wojskowego otrzymała nowy sztandar. Dla nieobytych i nieuświadomionych: sztandar to taki kawałek zazwyczaj kolorowej i wymyślnej tkaniny, przyozdobionej mniej lub bardziej fikuśnymi symbolami i koniecznie złotymi frędzelkami, plus oczywiście kij na którym to wszystko wisi. Sztandar bez frędzelków (i kija) się nie liczy! Ten kontrwywiadowców cenny jest jednak nie ze względu na owe duperelne i frymuśne frędzelki, tylko ze względu na nazwisko szefa MON Macierewicza wyryte na owym kiju, czyli drzewcu. Ale jak to u pisowców, nie obyło się jednak bez wpadki.

Historia z tym nazwiskiem na kiju jest generalnie ponuro-zabawna i w zasadzie nie chce mi się jej w szczegółach opisywać, tym bardziej, że zrobiły to już gazety.
W każdym razie nim sam sztandar dostąpił zaszczytu reprezentowania najwybitniejszej ze służb, różne przechodził koleje co do własnego image. Zaliczył więc bardzo poważne operacje plastyczne, tak poważne, że należy uznać, iż to zupełnie nowy sztandar. A musiało to nastąpić, bowiem ma on być symbolem „odzyskania” SKW przez ludzi Szmaciarewicza, nie zaś symbolem epoki minionej. Ostatecznie więc po różnych próbach i konsultacjach, główną dewizą SKW, uwiecznioną na tym sztandarze jest teraz bardzo oryginalne hasło „Bóg – Honor – Ojczyzna”.

Pan od sztandaru. Bączek nie Boczek. Piotr nie Arnold

I niestety z tym hasłem był największy problem.

Otóż ktoś nie zauważył (w tymi i ksiądz kapelan święcący), iż pełne dumy, ukrytej mocy i zaangażowane i emocjonalnie banalne słowo „honor”, wyhaftowano z błędem. Zamiast „Honor” jak byk stało „Chonor”!
I sztandar taki właśnie, jak gdyby nigdy nic, stał sobie spokojnie przez bodaj dwa dni przed gabinetem bączastego szefunia. Wywiadowcy, najlepsi z najlepszych, zwyczajnie tego nie zauważyli, lub co też prawdopodobne, zauważyć nie chcieli.

Kiedy wreszcie jakaś zdaje się sprzątaczka błąd jednak odkryła, sztandar w te pędy oddano do poprawki i jednocześnie wdrożono śledztwo. Chodzi o ustalenie, czy ten „chonor” to błąd przypadkowy, czy może jednak zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach prowokacja i sabotaż.

Sztandar teraz już poprawiony i odpicowany, w najlepsze na korytarzu w przeciągach łopocze, śledztwo zaś trwa, choć wyników jego pewnie i tak nie poznamy, bo wszystko jest tajne. Na miejscu pana Szmaciarewicza też bym je utajnił! Historia ta w ogóle nie miała prawa ujrzeć światła dziennego, ale jak widać ujrzała. Można by nawet sądzić, że lojalność nie jest najmocniejszą stroną niektórych dzisiejszych służb. Podkreślam raz jeszcze mocno: odzyskanych i wstających z kolan, z dumnie podniesioną głową! (PS. Wiewiórom dziękuję za współpracę!)

Reklamy

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

13 thoughts on “Chonor czy honor. Błąd czy sabotaż?

  1. Wielkie mi coś – CHONOR. Przecież HONORU tam nigdy nie było. Poza tym wystarczy, że Wysoki Sejm nocą uchwali co trzeba i może być nawet uznana za poprawną forma CHUNOR. Ileż z tym roboty?

  2. Dobrze wydziargali..
    Wolactwo właśnie ma chonor. Honor jest zarezerwowany dla normalnej większości:)
    Stanisław

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s