Czeka indyk na niedzielę…

Dożyliśmy takich oto czasów, kiedy to kaczki zaczynają strzelać do myśliwych, zamiast na odwrót. W normalnych czasach, nawet nie miałbym nic przeciwko temu, bo czego jak czego, ale myśliwych to ja nie cierpię, ale jako się rzekło, czasy bywają nienormalne, a i mnie o co innego w sumie w tej notatce chodzi.

Chodzi o to mianowicie, że jak wszystko dobrze czyli źle pójdzie, to najprawdopodobniej jesienią zacznie się gruntowna czystka w służbach zwanych specjalnymi. Zacznie się zaplanowanie dorzynanie wrogiej watahy! Pod pretekstem bowiem połączenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z Agencją Wywiadu, planuje się wyciąć z tych służb wszelkie elementy niepewne, wiadomego pochodzenia.

CZYSTKA SIĘGNIE PRZYNAJMNIEJ TRZECH POKOLEŃ WSTECZ.

Jeśli miałeś ojca milicjanta – jesteś skreślony. Jeśli twój dziadek służył w UB albo w MSW – jesteś skreślony. Jeśli twój pradziadek walczył w AL, albo nie daj boże przyszedł z I Armią Wojska Polskiego- jesteś skreślony i stracony, kolokwialnie mówiąc masz przejebane, idziesz na bruk! . Tak to w skrócie wygląda. Przepustką do zostania w służbie, a nawet szybkiego awansu, może być tylko potomek „wyklęty”, ale umówmy się, będą to najpewniej tylko pojedyncze przypadki.

Ci od tej „reorganizacji” specjalnie nie ukrywają, że celem całej operacji jest właśnie pozbycie się elementów niepewnych i budowa kadry zapewniającej pełną dyspozycyjność i lojalność”, zaś profesjonalizację i usprawnienie działania, mają centralnie w dupie, bo to tylko przykrywka.

Innymi słowy, ambitne i niedowartościowane Polactwo stanęło przed wielką szansą. Jeśli jesteś kompletną niedojdą, ciamajdą, złamasem, lewusem i wołową dupą za przeproszeniem, jeśli nawet straż miejska cię nie chciała, to nie przejmuj się. Dziś odrobina lojalności i umiejetność wystawiania pośladów we właściwą stronę, wystarczy, byś został agentem Najśmieszniejszej ŁRzeczpospolitej! Ale podkreślam z całą mocą: nie chodzi o lojalność wobec Polski, chodzi tylko i wyłącznie o lojalność wobec PiS! Na tym mniej więcej ma to wszystko polegać.

W CAŁEJ TEJ HISTORII MOCNO DZIWI MNIE TYLKO JEDNO

Otóż bardzo dziwi mnie postawa dotychczasowych, ciagle jeszcze funkcjonariuszy obu agencji, tudzież wszystkich innych czekających być może w kolejce na dożynki. Drodzy koledzy a i koleżanki drogie… Wedle mojej wiedzy, ciągle wśród was jest jeszcze całkiem sporo profesjonalistów, zawodowców co to dużo potrafią, dużo wiedzą i prawidłowo potrafią ocenić zagrożenia, jak również im przeciwdziałać. I dlatego tak bardzo dziwi mnie, że patrzycie na to wszystko tak spokojnie. Zero refleksji zdawać by się mogło, zero reakcji na zagrożenie, zero środków zaradczych. A przecież doskonale wiecie kto po was z nożem przyjdzie i kto z tym stoi, a wy drodzy koledzy (i koleżanki) jak gdyby nigdy nic, niczym te indyki, z zachwytu piejecie, że święto dziękczynienia się zbliża. Więc nic z tego nie rozumiem, albo po prostu służby specjalne są niespecjalne.

Reklamy

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

4 thoughts on “Czeka indyk na niedzielę…

  1. Skoro osioł może być ministrem spraw zagranicznych [w Republice San Escobar oczywiście], jeśli głupia gęś może premierować [tamże], gdy glista bez kręgosłupa może być Panem Prezydentem [w owym państwie – jak wieść niesie], kiedy szaleniec z wygłodniałym wzrokiem niezaspokojonego onanisty może skupić … c.d. w:

    http://klechistan.blogspot.com/

  2. Wygląda na to,że ci którzy ewentualnie mogą coś zrobić od dawna grają w tej samej drużynie co Pisbollah.
    Drużynie Putina.

    1. Albo zachowują się identycznie jak polscy Żydzi w latach okupacji. Likwidują getto w Pacanowie? Uj, dobrze, że nie nasze… Dopiero Medinat Israel wyciągnął z tego wnioski i postępuje rozumnie.

  3. Ja tu w kwestii formalnej, bo o meritum aż szkoda gadać. Owóż, od czasu użycia przez pewnego dawniej rządzącego mudżahedina tekstu „dożynanie watahy” całe stada gramatycznie sprawnych inaczej zaczęły różne rzeczy z lubością „dożynać”. Otóż nie, to słowo nie pochodzi od ”żąć”, ani „dożynek”, ani „żeńców” i „żniw”, choć jest im krewne. Ono brzmi (uwaga) „dorzynać”. Ja tam bym poprawił w tekście, choć gospodarza bloga kocham miłością niezmierną.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s