Niektórzy ludzie listy piszą. I po co?

Będzie to krótka (acz bez przesady) notatka o tym, że Andrzej Duda odważył się napisać coś od siebie, nie bacząc na ewentualne konsekwencje. Napisał zaś, o czym oczywiście wiecie, nie do byle kogo, bo do samego Macierewicz i w związku z tym w obozie podwładnych Kaczyńskiego wybuchła afera.

Po pobieżnej analizie sytuacji, wszystko wskazuje na to, że ktoś chyba stracił jednak rozum, a w najlepszym wypadku utracił pion. A tym kimś jest niestety pan Andrzej Duda. Nie mówię, że nie cieszy mnie każda próba podszczypywania pana Macierewicza, ale z drugiej strony pan Andrzej powinien mieć jakiś instynkt samozachowawczy, którego ewidentnie nie ma.

Wychodzę poza tym z założenia, że pan prezydent zamiast pisać bezsensowne z pewnego punktu widzenia listy do Szalonego Antka, lepiej by już pojechał po raz kolejny na narty.To by było dla niego zdecydowanie zdrowsze. Ma doradcę od narciarstwa, więc on z pewnością też to mu doradzi.

Ja oczywiście rozumiem, że pan prezydent jest nominalne tak zwanym zwierzchnikiem sił zbrojnych, a w związku z tym minister wojny (bo chyba już nie obrony) nawet pierdnąć bez jego zgody nie powinien, a on tymczasem pierdzi a nawet obsrywa. A tak być nie może. Rozumiem również doskonale, że lekceważony i marginalizowany prezydent, wreszcie postanowił tupnąć nogą, i upomnieć się o swoje, ale mimo to, że go rozumiem, to go nie rozumiem. No bo kochani, świadomie zadrzeć z Antkiem, to naprawdę wydaje się być krokiem samobójczym. Nawet naczelnik Kaczyński, nasz kieszonkowy Piłsudski z odzysku, z Antonim nie zadziera, bo wie doskonale że to wariat, a z wariatem trzeba ostrożnie bo on nieobliczalny. W najgorszym razie wyciągnie teczkę ze swojej szafy i wyjdzie na to, że Kaczyński nie tylko w stanie wojennym ukrywał się w wersalce, ale aktywnie z bezpieką współpracował. Zauważyliście ile to już razy Kaczyński nagadał się o tym Misiewiczu, że tak nie można, że koniec, że paszoł won i co? I nic! Misiu jak był tak jest.

Drodzy Państwo prawda jest tylko jedna i jest to prawda bardzo oczywista: Macierewicz ma wszystkich razem w dupie, Kaczora nie wyłączając. Więc w tym sensie wojna na listy pana prezydenta jest po mojemu gestem samobójczym i dziś już współczuje Dudzie męczeńskiej śmierci na tej barykadzie.

A na dodatek jeszcze ten foch, przekazany publice złotymi ustami rzecznika Magierowskiego!

„Prezydent Andrzej Duda nie jest usatysfakcjonowany odpowiedziami ministra Macierewicza i wystosuje kolejne pismo lub pisma do szefa MON”.

Nie uważacie, że jeśli to nie skandal to przynajmniej towarzyski nietakt? Na zbyt wiele pan prezydent sobie pozwala. Prezydent nie jest usatysfakcjonowany… no odleciał gościu na całego, nie ma co udawać, że jest inaczej.

W instrukcji wręczonej mu w chwili obejmowania urzędu, w instrukcji z Nowogrodzkiej dodajmy, wyraźnie zapisano, że prezydent tylko podpisuje, najlepiej tak jak leci, ale już broń boże nic nie pisze. Więc owa wymiana epistoł z ministrem jest jawnym złamaniem zasad. Bo między pisać a podpisywać jest jednak zasadnicza różnica.

Poza tym ta sama wewnątrzpartyjna instrukcja mówi, że jeśli ktokolwiek do kogokolwiek pisze (bo jakieś pozory swobodnej wymiany myśli od czasu do czasu należy stwarzać), to po otrzymaniu odpowiedzi, zamyka jadaczkę i więcej do tematu nie wraca. A tu proszę… Jakaś nieprzemyślana kontra idzie. Wygląda więc na to, że z braku Misiu, bo Misiu dla niepoznaki spoczywa chwilowo w magazynie, w imieniu pana ministra. znów coś odpisać będzie musiała jego osobista przytulanka (taki milutki, śmieszniutki przydupasik w okularkach) kolega wielu talentów Edmund Edmundowicz Janniger. A ryj to on ma niewyparzony, choć po pierwszym liście tego jeszcze tak bardzo nie widać.

Więc panie prezydencie drogi, boję się bardzo, że nic dobrego z tego dla pana nie wyniknie. A w ogóle po co ludzie (niektórzy) listy piszą skoro wiedza, że i tak nikt sensownie na nie nie odpowie?

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

4 thoughts on “Niektórzy ludzie listy piszą. I po co?

  1. ” Drodzy Państwo prawda jest tylko jedna i jest to prawda bardzo oczywista: Macierewicz ma wszystkich razem w dupie, Kaczora nie wyłączając. Więc w tym sensie wojna na listy pana prezydenta jest po mojemu gestem samobójczym i dziś już współczuje Dudzie męczeńskiej śmierci na tej barykadzie „.
    Myślę, że ten dudzi gest niesubordynacji – może być zwykłą, wyreżyserowaną – ustawką. Żeby wykazać, że on: Wprawdzie długopis, ale nie bezmyślny, bezwolny, ale: długopis wyposażony w gadżet ” sztucznej, pseudointeligencji „, sterowanej mimo wszystko, przez karła z Żoliborza…
    Co do pis-lamistycznch zależności – to mogą tak wyglądać:
    Macierewicz ma kwity na panaprezesa i może go skompromitować w każdej chwili. Co zresztą nie musi być takie trudne zważywszy na ciągoty ” naczelnika ” do urządzania Polski w/g teorii marksizmu-leninizmu:) Zgodnie z którą był wychowany…
    Misiewicz zna wszystkie ” niuanse ” religii smoleńskiej i manipulacje Macierewicza – i to zapewnia mu bezkarność.
    Natomiast macierewicz, podobnie jak szyszko, posiadają legitymizację/ glejt rydzyka, co jest najważniejsze i póki go mają- są nietykalni. Z przebijających się do prasy informacji wynika i nie można tego wykluczyć, że Macierewicz ma też wsparcie/ochronę rosyjskich służb specjalnych…
    Bo któż ma wielką satysfakcję z jego antypolskich działań na polu rozwalania polskiej armii? Wychodzi, że głównie Rosja i Putin.
    Stanisław

  2. Cytat z wypowiedzi premier B.Szydło pokazywany w telewizjach: Sprawa Misiewicza jest zamknięta, minister Maciarewicz wyciągnął… (zawieszony głos, moment wahania na pół sekundy) … konsekwencje.
    Nie zabrzmiało to dobrze.

    1. Może i wyciągnął… Ale, czy na pewno : konsekwencje?
      Kilka dni temu cała Polska widziała jak rozdęty dumą wychodził cz siedziby pis-lamistów i… wsiadał do służbowej limuzyny ministerstwa macierewicza…Na tylne siedzenie – znaczy jako VIP!
      Misiewicz jest nietykalny, bo uczestniczył w tworzeniu religii smoleńskiej i zna wszystkie matactwa swojego szefa. Póki może to wykorzystać dla siebie – milczy.
      Stanisław

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s