Nie trzeba nam obcych talibów bo mamy swoich własnych

Bokser (to wiele tłumaczy) Tomasz Adamek w programie Wojewódzkiego przedstawił swój zbiór prostych zasad, którymi kieruje się w życiu. Zbiór zbira. Jeśli uznać by, że bicie ludzi po mordzie dla kasy acz i dla fanu przy okazji, to dość wątpliwe hobby i kontrowersyjna zasada, to te pozostałe życiowe zasady, też budzę pewne zdziwienie.

I tak bokser Adamek wyznaje:

„Jestem surowym ojcem. Córki wiedzą, co mają robić. Żona też. Ja żonę szanuję, ale musi być dyscyplina w domu. Niedziela jest, to idziemy do kościoła”

Albo:

„Nie ma takiej opcji, żeby córka spotykała się z nie- Polakiem. Ma chłopaka, syna kolegi. Sam pozwoliłem. Powiedziałem: Tak, możesz zaprosić moją córkę na obiad. No i tak są razem. Ja muszę wiedzieć, kogo ona wybiera”.

Dodał też, że młodsza córka powiedziała mu:

„Tato, dobrze wybrałeś siostrze chłopaka. Mi też musisz wybrać. Póki córki są w domu, tata musi mówić, co mają robić”.

Bokser Adamek wyjaśnił, też dlaczego gospodarz programu Wojewódzki nie byłby odpowiednim facetem jego córek.

„Po pierwsze nie chodzisz do kościoła. Po drugie – kobieciarz. Po trzecie – siejesz kit. Mówisz prawdę, jak się pomylisz. Po to cię tu trzymią, w tej kłamliwej telewizji” (pisownia oryginalna).

Bokser Adamek nie był w stanie wyjaśnić jednak, że skoro ta telewizja taka kłamliwa, to po kiego chuja tu właśnie przylazł się lansować i promować, skoro mógł iść do tej lepszej, narodowej, co to w niej sama prawda tylko i Maryja zawsze dziewica amen. I dlaczego się szmaci siadając na kanapie u Wojewódzkiego, też nie potrafił wyjaśnić. A mógł też zająć miejsce na gorącym krześle u ojca Rydzyka, bo tam z chęcią by go przytulili (plus kopertę), on zaś niczym naspidowany maniak, wybrał najgorszą stację z możliwych. No zrozum tu boksera (chociaż odpuść sobie, bo to i tak niemożliwe).

Zaś co do zasad owych jeszcze…

Generalnie to skądś to wszystko znam, i gdzieś to już słyszałem. I w zasadzie jednej, jasnej tylko brakowało mi deklaracji (może była, tylko ja przeoczyłem), że gdyby tak któraś z jego przesympatycznych pewnie córek, wbrew woli pana ojca, splamiła się jednak związkiem z nie-Polakiem, albo figlowała dupy dając i cnotę tracąc z jakimś ciapatym i nie daj katolicka boziu na dodatek jeszcze niewiernym, to tata bokser Adamek osobiście poderżnął by jej gardło, za splamienie honoru rodziny.

Ale to nie wszystko. Bo oto dzięki bokserowi Adamkowi, zupełnie w innym świetle jawi mi się słynna polityka imigracyjna rządu i ich niechęć do przyjmowania uchodźców. Wreszcie zrozumiałem na czym to polega! No bo po co nam w kraju muslemy i wszelakiej maści talibowie, skoro mamy pod dostatkiem talibów własnych, wcale nie gorszych a może nawet lepszych. Katotalibów, niczym bokser Adamek.

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

9 thoughts on “Nie trzeba nam obcych talibów bo mamy swoich własnych

  1. A w jaki sposób tatuś bokser sprawdza polactwo czy nie-polactwo kandydatów na wybrańców córek ?

    1. Młot to on może i jest, ale do wbijania gwoździ się nie na da. Tu trzeba jednak sporego wyczucia i delikatności. Prędzej znajdzie zatrudnienie u Ojcieca Dyrechtóra jako wykładowca filozofii

  2. Akurat tego „Wojewódzkiego” nie widziałam, bo praca… ale nigdy nie lubiłam p. Adamka. To – mówiąc bardzo delikatnie – bardzo kontrowersyjny facecik – nieciekawy – dość dziwaczny. Nie budzi ani odrobiny sympatii.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s