Rozum w piętach posła Pięty

Nie mam absolutnie wglądu w kartę medyczną pana posła Pięty, bo lekarze zasłaniają się (słusznie zresztą) tajemnicą, ale ewidentnie od dłuższego czasu coś u niego szwankuje. Wedle mojej opinii, depresja maniakalna pozostaje na stałym, niezmiennym, acz nieco niepokojącym poziomie. Więc albo Staszkowi skończyły mu się tabletki, albo zwyczajowo zielone myli z czerwonymi, albo też – co gorsze – trzeba powtórzyć serię uporczywych elektrowstrząsów. Apeluję jednak do panów doktorów, by się nie przejmowali i mimo wszystko odpuścili sobie dalsze leczenie pacjenta. Nam absolutnie nie zależy na tym by on wyzdrowiał, bo w tym stanie w jakim jest bawi on nas zdecydowanie bardziej.

Tyle uwag ogólnych.

A pozwoliłem sobie na ich sformułowanie tylko dlatego, że poseł Pięta po raz kolejny błysnął swą skażoną inteligencją. W dość konwencjonalny i charakterystyczny dla PiS sposób, czyli wygadując bzdury i półprawdy, postanowił bronić ministra Szmacierewicza, nie przyjmując tym samym do wiadomości, że jakakolwiek próba rozpaczliwej obrony Szmacierewicza jest właśnie … rozpaczliwa a przy okazji ośmiesza broniącego. Ale poseł się tym pewnie nie przyjmuje, co jest o tyle zrozumiałe, że ośmieszał się on juz po wielokroć i bardziej śmieszny, oraz żałosny, to on już być nie może. A co mówi pan poseł?

„Jeżeli człowiek w latach 60-tych angażuje się w walkę przeciwko komunistycznemu reżimowi, jeżeli angażuje się w walkę przeciwko władzy komunistycznej w latach 70-tych, 80-tych, jeżeli potem już w wolnej Polsce chce ujawnić sowiecką agenturę, potem likwiduje WSI, więc nic dziwnego, że cały ten obóz promoskiewski, cała ta prosowiecka banda, która tutaj przyjechała na rosyjskich czołgach rozgangreniła się, wzrosła, umocniła, nienawidzi pana ministra Antoniego Macierewicza”.

Wychodzi z tego jak widać, zwyczajny humor zeszytów, a dla takich jak ja postronnych obserwatorów, ubaw jest po pachy. No bo moi drodzy, ile razy można powtarzać dyrdymały o zaangażowaniu Antka w opozycję antykomunistyczną? Nikt przy zdrowych zmysłach temu nie przeczy, że kiedy Antoś był jeszcze przy jakim takim rozumie, sprzeciwiał się komunie i bywał na jej widelcu, acz jednocześnie nie brak głosów pośród członków ówczesnej opozycji, że nie wszystko było aż tak oczywiste a postać Antka nie jest aż tak krystalicznie czysta.

Głośno jest więc o ówczesnym (początek lat 70-tych) „romansie” Antosia z bezpieką, skutkującym m.in. donosami na kolegów, acz romans ów jest skrzętnie zamiatany pod dywan.

Chodzi więc o to panie Pięto, że jak się mówi A to trzeba też powiedzieć B, bo jak się mówi że ktoś jest piękny, to trzeba też powiedzieć, że na nosie ma pryszcze.

Nie jest więc po mojemu prawdą, że Antoś likwiduje dziś obóz promoskiewski, bo gdyby tak było, to w pierwszej kolejności musiałby zutylizować siebie samego, prominentnego przynajmniej ostatnimi czasy, przedstawiciela tego obozu, działającego najpewniej świadomie na rzecz kolegów z Moskwy.

[Cały czas podkreślam, że to tylko moja opinia!]

W istocie więc, jeśli pan minister coś lub kogoś likwiduje, to tych, których sam nienawidzi, bo coś sobie ubzdurał, lub też zaleźli mu oni za skórę. Coś wiedzą, nie poczęstowali go kiedyś papierosem, pili wódkę a jemu nie dali, lub kpili z jego rzadkich włosów i jeszcze rzadszej brody. Czyli wszystko co robi, robi jedynie z powodów czysto osobistych i towarzyskich, oraz z zemsty, uczucia dla niego akurat bardzo charakterystycznego. To mściwość chorobliwa!

A patrząc na to wszystko bardziej ogólniej, nie tylko poprzez pryzmat żałosnego pana Szmacierewicza, to aż nadziwić się nie mogę, że w szeregach PiS aż tylu siedzi pieszczoszków komuny, zasłużonych dla komuny i promoskiewskich kiedyś porządków funkcjonariuszy, zaprawionych w boju aparatczyków, esbeków po liftingu, jak również wszelakiego gówna nowego chowu, które znakomicie przyswoiło sobie mentalność bywszych Towarzyszy Szmaciaków. Plus do tego plejada ewidentnych świrów i drobnych złodziejaszków obrabiający choćby samochody lub pasażerów w podmiejskich pociągach, a dziś podających się za gwiazdy i filary opozycji. To jest ta nowa elita. I mógłbym tak dalej z Pietą dyskutować, tylko po co? Po co wadzić się z facetem któremu rozum poszedł w pięty?

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

4 thoughts on “Rozum w piętach posła Pięty

  1. Wygląda na to, że w pisie jest więcej ideowych pzepeerowców i byłych ubeków niż było w PZPR.

    1. I z tym się zgadzam w 100 %,bo takich debili jak pięta,to nie trzeba szukać,oni w pisie produkują się na okrągło,przy wielkim poparciu pierwszego debila pis.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s