Gosiewska nie zniesławiała. My też!

W gruncie rzeczy to bardzo dobra wiadomość, bo również nam, niekoniecznie sojusznikom pani Gosiewskiej, może zapewnić względną bezkarność. Dla jasności – ponieważ panie Gosiewskie są aż dwie – chodzi tu o nie tę suchą miągwę Beatę, która przytuliła parę milionów za Przemka, tylko o tę drugą, a chronologicznie rzecz biorąc to w zasadzie pierwszą, tę rudą-lilia-brąz Gosię, tę bardziej utuczoną, miłośniczkę win i wódek pijanych koniecznie z biskupami.

[a tak na marginesie: jak ten Przemek jej do cycków dosięgał, za nic do dziś pojąć nie potrafię]

Chodzi o to, że ta prominentna, bo pisowska przedstawicielka narodu, 11 kwietnia występując w obiektywnej do bólu i profesjonalnej od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci Telewizji Republika, nazwała uczestników kontrmanifestacji smoleńskiej „bydłem”, „swołoczą” i „zwyrodnialcami”. Ładnie, acz biorąc pod uwagę jej ponadprzeciętną pewnie inteligentnie, mało jednak oryginalnie. Mogła by się nieco więcej wysilić.

Niestety absolutnym brakiem humoru wykazał się jeden z uczestników owej kontrmanifestacji Arkadiusz Brodziński, który do prokuratora złożył zawiadomienie o o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zniesławienia. Oprócz braku poczucia humoru, pan Brodziński (podkreślam: Brodziński a nie Brudziński) wykazał się też wyjątkową naiwnością. Sądził biedak, że prokuratura potraktuje go poważnie i zajmie się ściganiem „swojego” zasłużonego i prominentnego człowieka, cieszącego się poza tym sympatią i zaufaniem Prezesa. No nic bardziej naiwnego…

I co zrobiła prokuratura? Prokuratura podtarła sobie papierem Brodzińskiego dupę, po czym spuściła go z wodą w klozecie. Oficjalnie stwierdziła, że zachodzi „brak interesu społecznego w objęciu ściganiem z urzędu” czynu, który według niej powinien być przedmiotem pozwu cywilnego. Czytając to jeszcze inaczej prokuratura zakomunikowała, że nie widzi żadnego interesu w tym by panią Gosiewska ścigać, tym bardziej, że nie użyła słów powszechnie uznawanych za obraźliwe.

Innymi słowy jeśli wy, ja, lub ktokolwiek inny, nazwie teraz panią Gosiewską, lub podobne do niej zwierze z tego samego zoo „głupią pizdą”, „cipą”, „mendą”, „pisowska swołoczą”, „zwyrodnialcem” lub „nieokrzesaną świnią”, to raczej może być pewien, że prokuratura w tej sprawie nawet palcem nie kiwnie, bo nie dopatrzy się w tym niczego niestosownego. Także jeśli chodziło by o Kaczyńskiego, którego dalej można nazywać „kaczym debilem„, „konusem” lub „paranoikiem z Żoliborza„.

Oczywiście taka menda, swołocz czy pizda, może złożyć przeciwko wam pozew cywilny, ale biorąc pod uwagę klimat jaki ostatnimi czasy panuje w sądach, w tym uwielbienie jakim PiS darzą sędziowie, nie byłbym pewien wyroku skazującego. Sąd orzec bowiem może, że menda jest jednak mendą i nie mylił się ten, co mendę nazywał mendą.

Wygląda więc na to, że przynajmniej przez czas jakiś hulaj dusza, piekła nie ma.

 

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

15 thoughts on “Gosiewska nie zniesławiała. My też!

  1. Z tym sięganiem do cycków zaspokoję twoją ciekawość. Jako osobnik dość nikczemnego wzrostu (chociaż w przeciwieństwie do poległego na polu chwały Przemka z rękami standardowej długości) od młodych lat kieruję się praktyczną w tej sytuacji zasadą: ja się z kobietami na stojąco nie mierzę. inna sprawa, że sięganie owemu kobietonowi do cycków – obojętne: na stojąco, leżąco, czy jeszcze jakoś inaczej – nigdy nie przyszłoby mi do głowy.

    1. Jak ledwo do cycków sięgasz, twarzy nie widzisz. Ot, cała tajemnica.

  2. Proszę o podanie gdzie znajdę publikację tego wyroku, żebym miała podkładkę do bezkarnego nazywania Gosiewskiej jednym z tych trzech imion

    1. To nie był wyrok, bo sprawą nie zajmował się sąd. Prokuratura po prostu odmówiła wszczęcia postępowania, bowiem nie dopatrzyła się w słowach pani Gosiewskiej znamion przestępstwa. Pisemna informację na ten temat może mieć tylko autor zawiadomienia pan Brodziński. PZDR

  3. No nie bardzo,za użycie”głupia pizda”można beknąć i to bynajmniej nie za”pizdę”czy nawet”PiSdę)

  4. Autorowi artykułu radzę ostrożność w formułowaniu wniosków. Decyzja prokuratury nie daje prawa do jak to autor określił hulaj dusz piekła nie ma. Znaczy jedynie,że prokuratura nie objęła czynu ściganiem z urzędu. Pan Arkadiusz Brodziński powinien wnieść do sądu prywatny akt oskarżenia. Artykuł 212 KK dotyczący zniesławienia w paragrafie 4 stwierdza,że ściganie przestępstwa zniesławienia odbywa się z oskarżenia prywatnego. W decyzji prokuratury można się dopatrywać motywów politycznych ale może ona również wynikać z obaw prokuratora przed wikłaniem się w sprawę gdzie podejrzaną jest pani poseł z obozu władzy.I jeszcze jedno.Pozew cywilny nie dotyczy spraw karnych.

    1. W punkt ! No, może za wyjątkiem trzeciego od końca zdania, które wg mnie trąci nieco „masłem maślanym”…

  5. ten swołocz, zwany Gosiewska, ma świńskim do zrzygania ryj, dlatego takich słów używa i żeby zrobić jej przyjemność,wobec niej ich użyję

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s