braun-160425-1000300

Publicysta  Grzegorz Sroczyński wziął się za ocenę (TOK FM) zarządzania telewizja publiczna przez Juliusza Brauna. I o dziwo, być może nawet wbrew obowiązującym tu zasadom i wbrew tradycji, zgadzam się z nim bez większych zastrzeżeń. Tak to co wyrabiał pan Braun to syf i kiła, plus rozbój na prostej drodze, acz – uczciwie przyznajmy – nie tylko pan Braun to robił.

Otóż teza mojego ulubionego na swój sposób redaktora Janeckiego jest taka, że „Wiadomości nokautują Fakty” Gdybym redaktora Janeckiego nie znał, to bym był autentycznie przerażony jego stanem zdrowia, ale ponieważ go znam, więc zachowuję spokój bo wiem, że wszystko jest w normie. Nawet peruka na swoim miejscu. W każdym razie, w nowym numerze gadzinowca „wSieci” ów Janecki poddał wnikliwej i druzgocącej analizie dwa wiodące serwisy informacyjne czyli wspomniane Wiadomości oraz Fakty.

W sprawie wspominanej tu już dzisiaj ustawy medialnej,  głos zabrała również wybitna specjalistka od mediów Elżbieta Coś Tam Coś Tam Kruk. Oszczędnym malkontentom dała promyk nadziei,  bowiem – jak powiedziała – „zastanawiamy się czy nie obniżyć opłaty audiowizualnej z 15 do 12 złotych”. Wykazała się też innym szerokim gestem, uznając,  iż właściciele działek nie zapłacą drugi raz haraczu. Niestety,  podobny los nie spotka właścicieli kilku mieszkań. Będą musieli bulić za każde. Zachodzi więc pytanie, czy opłatę będzie się naliczać od głowy, czy może od lokalu. Dobrze by było,  aby eksperci od unarodowienia mediów jakoś z tym dylematem się uporali. Sami, bo opozycja w tym raczej nie pomoże. „Opozycja zamiast pomagać, będzie przeszkadzać –mówi Krukowa.  Nie możemy liczyć na konstruktywną współpracę, choć jesteśmy otwarci na dyskusję”.  Tyle, że po co udawać,  że się współpracuje, skoro wasza większość potem pokazuje,  że ma w dupie to co opozycja ma do powiedzenia. Doświadczenie tego uczy.

wykleci-szczesliwice-160421-1100600

Taka oto rzecz się właśnie stała, że w Warszawie, w Parku Szczęśliwickim  ktoś skorygował prawdę historyczną. Chodzi o to, co na zdjęciu powyżej. Napis wyklęci przerobiono na przeklęci a dodatkowo na podobiznach owych „niezłomnych”  dodane zostały czarne paski, niczym na zdjęciach przedstawiających przestępców. Media prawackie i wyraziciele jedynie słusznego teraz patriotyzmu,  podnieśli oczywiście larum i edukatorów nazwano  „wandalami”, zaś  korektę tekstu „dewastacją”.

glinski-160419-1100600

W Gdańsku rozgorzał – jak pewnie już wiecie – konflikt o muzea. Sprawcą konfliktu jest niezawodny, bo wyjątkowo nierozgarnięty minister kultury Gliński. To prawdziwy słoń w składzie porcelany, żeby było jeszcze śmieszniej, szczycący się tytułem profesora. I tenże Gliński z czyjegoś podszeptu zapewne, chce połączyć dwa muzea: Muzeum Westerplatte z Muzeum II Wojny Światowej.

markowski-160417-1000300
Markowski: „świadomą decyzją Kaczyńskiego jest ostentacyjne i zamierzone łamanie konstytucji i praworządności”

Rzadko to robię, ale uznałem, że czasami tak robić warto. Chodzi o przywoływanie co celniejszych publikacji, które nie tylko porządkują naszą dotychczasowe poglądy, ale również otwierają oczy na nowe zjawiska, dają nowa wiedzę, wskazują kierunek myślenia. Niby w wywiadzie profesora Radosława Markowskiego dla Wyborczej nie ma nic nowego, nie ma tego czegoś, o czym byśmy już nie wiedzieli, lub czego byśmy się nie domyślali, ale jednak trzeba do nie go zerknąć, by poukładać wszystko na półce wedle logicznego porządku.

Oriana Fallaci zmarła w roku 2006 słynna włoska dziennikarka i pisarka, swą potęgę i międzynarodowe uznanie zbudowała miedzy innymi na wywiadach z najsłynniejszymi ludźmi swoich czasów. Przepytała, często zadając impertynenckie i prowokacyjne pytania (to był jej znak rozpoznawczy), miedzy innymi takie ówczesne osobistości jak Henry Kissinger, Ajatollah Chomeini, Willy Brandt, Deng Xiaoping, Ariel Szaron, Lech Wałęsa (wyszedł z niego buc nad buce. Już wtedy), Muammar al-Kadafi, Zulfikar Ali Bhutto, Jasir Arafat, czy wreszcie Indira Gandhi.

Telewizja TVN opublikowała rzecz dobrze już znaną, acz wartą przypomnienia. Chodzi o zapis ostatnich minut lotu smoleńskiego, tym razem jednak zapis porządnie oczyszczony, a tym samym zdecydowanie bardziej czytelny  niż dotychczas. Wynika z niego to samo co do tej pory wynikało,  tylko że wątpliwości zdecydowanie coraz mniej. Czyli, że były naciski, czyli Kazana nakazywał i groził, czyli Błasik nie dość że przeszkadzał, to okazał się jeszcze kompletnym ignorantem i gościem bez wyobraźni,  a piloci mieli pełne gacie, zaś  na koniec zwyczajowe „kurwa mać”,  potem trzask, świst, gwizd i po wszystkim. Nawet nie ma co komentować, bo to wszystko wiadomo było w parę tygodni, a może nawet dni  po katastrofie.

Nie wiem czy to jest wiadomość dobra czy zła. Może jednak zła? No, bo skoro na kilkanaście tysięcy żurnalistów działających w Polsce, tzn. żyjących z tego zawodu, tylko nieliczni  podpisują apel antyaborcyjny, to znaczy że nie ma się czym chwalić. Z drugiej strony wiadomość jest dobra, bo dobrze świadczy o środowisku. Okazuje się, że zdecydowana większość nie daje się zmanipulować  mikro grupce durnych i zaciętych talibów. Takich talibów odnalazło się ponoć ok. 100, pod warunkiem wszak, że można wierzyć tego typu liczbom. Bo w katomanipulatorach to jest tak, że termin „około 100”, de facto znaczy nie więcej niż 30.

wiadomosci-160406-1000300

Lecące na łeb na szyje wyniki oglądalności głównego serwisu TVPis, wywiewają z telewizyjnych korytarzy resztki optymizmu.  Zdecydowano się przeto na podjęcie pilnych działań ratunkowych, aby – tu cytuje – „zastopować ten żenujący dla nas spadek oglądalności, a może nawet nieco go poprawić” (sic!). W związku z powyższym i mając na względzie poniższe, do partyjnych mas wysłano  okólnik, zobowiązujący  wszystkich członków PiS do obowiązkowego oglądania „Wiadomości”.

Do sensacyjnego ponoć wydarzenia doszło wedle relacji szczujek w warszawskim teatrze Polonia. Ponoć „grupka osób”, ponoć „wygwizdała” Macieja Stuhra. Ponoć gwizdy były odwetem za nieprawomyślne zachowania aktora, który nie dość,  że nie wierzy w obsesje Macierewicza & Przyjaciół,  to jeszcze ma czelność z obsesji tych publicznie żartować. Ponoć też gwiżdżąc, grupa prawych i patriotycznie zorientowanych obywateli,  dała słuszną nauczkę wichrzycielowi, bluźniercy i defloratorowi  świętości.