Część obywateli Najjaśniejszej zbulwersował przypadek zapisania w książeczce zdrowia dopiero co narodzonej zupełnie nowej obywatelki tejże Najjaśniejszej, iż pochodzi ona z in vitro. Zapis „IVF” (in vitro fertilisation) widniał w dokumencie jak byk i walił po oczach. Sprawca, to jeden z dolnośląskich szpitali. Jeśli ktoś wie który, proszę o podzielenie się tą wiedzą w komentarzach. Bo jak się bawimy w stygmatyzowanie to na całego! 

Dziś będzie długo! Oto, jedna z ciekawszych osobowości naukowych w Polsce, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego, biolog i genetyk profesor Piotr Węgleński,  analizuje dlaczego jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej odporni na wiedzę i dlaczego zamiast ciągle się rozwijać, dążyć do poznawania świata, raczej się cofamy i zamykamy w ciasnym kokonie niewiedzy, przesądu i zabobonu. Dlaczego jednym słowem jesteśmy w dupie. 

Nie powiem, że lista ludzi mających teraz promować Polskę zagranicą mną wstrząsnęła, bo nie wstrząsnęła (w Polsce 2017 nic nic nie jest już w stanie ma wstrząsnąć, no chyba, że kolejna katastrofa jakiegoś Tupolewa), ale napewno wywołała zażenowanie i niesmak. To oczywiście konsekwencja tego, że krajem rządzi drużyna zakompleksionych siurków, którzy odreagowują  swoje traumy z dzieciństwa gwałcąc nas swoimi fenomenalnymi pomysłami.