Jeśli tak dalej pójdzie, to publiczne używanie słowa „konstytucja” będzie zakazane. Po tym jak Generał Różański (duże litery nieprzypadkowe) w obecności pana prezydenta dudy (małe litery nieprzypadkowe), użył właśnie tego słowa, należy przypuszczać, że oto miarka się przebrała. No bo jak długo można obrażać prezydenta? Spodziewam się więc nadzwyczajnych rozstrzygnięć. 

Przestrzegał bym wszystkich dworujących sobie w tej chwili z Antoniego Macierewicza, przed popadaniem w pułapkę łatwych i niesprawiedliwych uogólnień, krzywdzących ocen. Pamiętajmy bowiem, że pan Antoni to dyplomowany historyk (obrona w grudniu 1971) i jestem wręcz pewien, że wie co mówi. — [przed przystąpieniem do czytania dalszej części proszę o odmówienie apelu smoleńskiego] — 

Jeśli wierzyć by plotkom, choć z drugiej strony dlaczego by nie wierzyć, przecież plotki są w tej chwili solą życia naszego, to minister Błaszczak błysnął pomysłem, który budzi wręcz aplauz. Widać, że gość się rozpędził i nie bardzo wie jak zahamować. Skoro wytropił ubeków niesłusznie biorących emerytury, to czemu by miał nie wytropić inteligentów bezprawnie chełpiących się swym wykształceniem?

icon-recommend-90Dla Krakowa mam złą wiadomość. To, jak przywitaliście wczoraj (i pożegnaliście) Prezesa Polski Kaczyńskiego, woła wprost o pomstę do nieba. To będzie miało dla was przykre konsekwencje. Prezydencie Majchrowski, daliście niestety dupy i stanęliście  prawdopodobnie świadomie w jednym szeregi z warchołami, podżegaczami i organizatorami  nowej “nocnej zmiany”. 

icon-recommend-90Minister Błaszczak dowodzi z właściwą sobie gracją, że esbekom, niektórym policjantom, wojskowym żandarmom, pogranicznikom, pracownikom byłego wywiadu,  a nawet – uwaga – strażakom,  należy obniżyć emerytury, ponieważ pracowali oni w służbach „dławiących wolność”. Nie wiem w jaki to sposób strażacy “dławili wolność” (może ktoś wie i mi to wytłumaczy), tak jak i nie wiem jaki jest sens wrzucania wszystkich do jednego wora, zwłaszcza dziurawego. A że wór jest dziurawy, to pewne! 

No i pogrzebali nam na powrót prezydenta. Miało być skromnie i „prywatnie” bo tylko rodzinnie, a było na mega wypasie. Pół Krakowa sparaliżowane, dziesiątki osób ochrony, strzelcy wyborowi, noktowizory, plus nowy sarkofag za pół miliona. Obecności prezydenta nie liczę, bo to już zupełny drobiazg. I czy myślicie, że za to wszystko zapłacił drugi Kaczyński, skoro impreza była prywatna? No fucking way!