Burdel za naszą wschodnią granicą powoduje, że co niektórym w duszy werble grają, a w głowie sztorm demoluje szare komórki. Oczekując szczęśliwego momentu, kiedy to do Polski wkroczy wreszcie jakiś okupant, nie ważne Niemiec czy Rusek, musimy być gotowi na jego godne przyjęcie. Najlepiej zbrojnie. Stąd też idea, zrodzona w środowiskach różnych takich przebierańców od inscenizacji i pro-obronności, żeby reaktywować… Armię Krajową.

Miło nam donieść, że teoria jakoby Polak jak nie wypije to nie siada za sterami samolotu, jest nieprawdziwa i nosi znamiona pomówienia. Mamy na to dowody. Polak siada za sterami trzeźwy, acz z marnym raczej skutkiem. Oto biegli orzekli właśnie, że załoga nieszczęśliwego Tu154, co to w mało kontrolowalny sposób przyziemił w Smoleńsku, była absolutnie nie po spożyciu. Trzeźwa była. Okey, kupujemy to bez dyskusji.

Polscy biskupi wreszcie jasno określili (choć może nie wprost) swoje stanowisko. Bicie kobiet, poniżanie ich, przemoc w rodzinie i w domu, to istotna cześć polskiej tradycji katolickiej, i jako taką należy ją pielęgnować i i chuchać i dbać o jej zachowanie z najwyższym pietyzmem. Bo to nasze katolickie i narodowe dobro. Tak w skrócie to wygląda. Można to odczytać jako stanowisko tzw. Konferencji Episkopatu Polski, która zdecydowanie sprzeciwia się ratyfikacji przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. NIE dla ideologii gender w naszej ojczyźnie!

Dym jest we Wrocławiu. A dymią mieszkańcy osiedla na które władze miasta chcą przenieść obozowisko Cyganów koczujących teraz gdzieś w środku miasta. Mieszkańcy ich nie chcą, bo – jak argumentują – nie chcą też „kradzieży, dewastacji, degradacji środowiska i włamań do samochodów”.  I mają prawo nie chcieć. No, ale  – powie ktoś – oto przecież przykład wzorcowej ksenofobii. A ja mam jednak wątpliwości.