Jakich rocznic nie będziemy w Polsce w tym roku świętować, o jakich rocznicach nie będzie się pamiętać? Znamy odpowiedź! Zdecydował o tym IPN, a prezes Szarek o tym oficjalnie poinformował. Zasada jest prosta. Nagłaśniamy i fetujemy tylko te wydarzenia gdzie cierpieli Polacy. Pomijamy zaś te, gdzie przez Polaków cierpieli inni.

Jeśli wierzyć by plotkom, choć z drugiej strony dlaczego by nie wierzyć, przecież plotki są w tej chwili solą życia naszego, to minister Błaszczak błysnął pomysłem, który budzi wręcz aplauz. Widać, że gość się rozpędził i nie bardzo wie jak zahamować. Skoro wytropił ubeków niesłusznie biorących emerytury, to czemu by miał nie wytropić inteligentów bezprawnie chełpiących się swym wykształceniem?

Gdyby nasze, polskie ego miało tak zwane przyrodzenie, to prawdopodobnie mielibyśmy największego fiuta na świecie. Ciągle i nieustannie nas ktoś lub coś obraża, unika przeprosin, oraz wykazuje zdumiewającą niechęć, do padania przed nami na kolana, połączonego w całowaniem rękę. To naprawdę skandaliczna sytuacja, elementarny brak szacunku dla narodu wybranego i absolutnie nadzwyczajnego. 

Wedle pojawiających się właśnie sondaży, okołoświąteczne zawirowania z parlamentem nie wpłynęły znacząco na poparcie dla PiS-u. IPSOS wykazuje na przekład, że PiS ma 35%, kolejna Platforma 21% zaś depcząca jej po piętach Nowoczesna 20%. Wszystkie inne pracownie dostarczają nam mniej więcej podobne wyniki, jedyne różnice, to zamieniające się miejscami na pudle dwie największe partie opozycyjne.

Powoli rusza machina mająca z czasem (im szybciej tym lepiej) zneutralizować wszystkie media prywatne, z natury rzeczy niezależne i niechętnie się poddające państwowej machinie propagandowej. Ponieważ nazywają rzeczy po imieniu i pokazują zjawiska nieprzychylne rządzącym i nie mieszczące się w oficjalnej rządowej narracji, muszą być okiełznane i „zrepolonizowane” lub nawet znacjonalizowane.