„Fundamentem polskości jest Kościół i jego nauka. I że nie może być Polski bez Kościoła. (…) Przed nami trudna droga pod górę. Musimy ją przejść razem. I przejdziemy ją, wbrew wszystkiemu. Przejdziemy wiedząc, że służymy Polsce. Wiedząc, co jest istotą polskości. Wiedząc, że nie ma Polski bez Kościoła. Wiedząc, że każdy, choćby nie miał łaski wiary, musi to przyjąć. (…) Każda ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę. My to wiemy“.

Nie będę ani oryginalny, ani przede wszystkim pierwszy, jeśli stwierdzę, że zgodnie z przewidywaniami proces Wesołowskiego, który miał się właśnie zacząć, się jednak nie zaczął. Okazało się bowiem że zboczeniec zachorował. Co jest na swój sposób dobrą wiadomością, bowiem dowodzi że zboczeńcy też chorują, a jak chorują to jest nadzieja, że wcześniej czy później zdechną. Tylko z tą chorobą jakoś tak dziwnie jest.

Polscy biskupi wreszcie jasno określili (choć może nie wprost) swoje stanowisko. Bicie kobiet, poniżanie ich, przemoc w rodzinie i w domu, to istotna cześć polskiej tradycji katolickiej, i jako taką należy ją pielęgnować i i chuchać i dbać o jej zachowanie z najwyższym pietyzmem. Bo to nasze katolickie i narodowe dobro. Tak w skrócie to wygląda. Można to odczytać jako stanowisko tzw. Konferencji Episkopatu Polski, która zdecydowanie sprzeciwia się ratyfikacji przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. NIE dla ideologii gender w naszej ojczyźnie!