Pedofilia w kościele ma się dobrze, a kościelni pedofile triumfują. Biskupi przekonują, że problemu nie ma i zgrabnie (lub mnie zgrabnie) tuszują wszelkie takie przypadki. Wszelkie przestępstwa jakie wychodzą na światło dzienne, są wedle nich albo efektem „zorganizowanej nagonki na kościół” , albo też „manipulacją wrogich kościołowi mediów i środowisk”.

Diagnoza jest następująca. Cywilizacja życia ofiarowanego nam przez boga, którego ucieleśnieniem jest w Chrystus, zmaga się moi drodzy nieustannie z cywilizacją śmierci, niesioną przez współczesny świat. Jest przez to wiele w nas zniechęcenia, złości, zawiści, zazdrości i nieczystości. Tak dla jasności Szanowni Bywalcy, to nie moje zdanie, ja tylko parafrazuję. I teraz, w tej kryzysowej sytuacji, Polska, ta Prawdziwa Polska, a nie Polska Polskojęzyczna i Udawana, musi zdecydowanie stawić czoła zagrożeniem, musi stanąć na nogi bo inaczej to dupa blada i jaja zbite.

Biskup Hoser wystąpił w radiu (komercyjnym) i przekonywał, że problem pedofilii a także homoseksualizmu w polskim kościele to problem rozdmuchany, wyolbrzymiany i celowo wykorzystywany przez tych, których dziejową misją jest szkodzenie kościołowi. Biskup Hoser dowoził też, że polski kościół to światowy lider w zwalczaniu pedofilów i ma najlepsze na świecie systemy reagowania na pedofilię. Wszystko zaś jest rzetelnie realizowane i nie ma nawet mowy, żeby jakiś zboczeniec (choć biskup Hoser akurat unikał używania tego słowa) przemknął się niezauważony.

icon-justfuckthem-55Jak to się elegancko, wedle obowiązującego sznytu dziś mówi, „legendarny żołnierz podziemia antykomunistycznego“, Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” spoczął na Powązkach. Powązki jakoś to zniosą, bo nie jedno już znosić muszą. Parafrazując słowa Ewy Wójciak rzecz można: no i pochowali bandziorka. Wolno mi tak napisać i wolno mi taką mieć opinię i publicznie ją wyrażać, bo jeszcze nie jest to zakazane. Ale za chwilę pewnie będzie. Ot wszystko.

„Fundamentem polskości jest Kościół i jego nauka. I że nie może być Polski bez Kościoła. (…) Przed nami trudna droga pod górę. Musimy ją przejść razem. I przejdziemy ją, wbrew wszystkiemu. Przejdziemy wiedząc, że służymy Polsce. Wiedząc, co jest istotą polskości. Wiedząc, że nie ma Polski bez Kościoła. Wiedząc, że każdy, choćby nie miał łaski wiary, musi to przyjąć. (…) Każda ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę. My to wiemy“.

Nie będę ani oryginalny, ani przede wszystkim pierwszy, jeśli stwierdzę, że zgodnie z przewidywaniami proces Wesołowskiego, który miał się właśnie zacząć, się jednak nie zaczął. Okazało się bowiem że zboczeniec zachorował. Co jest na swój sposób dobrą wiadomością, bowiem dowodzi że zboczeńcy też chorują, a jak chorują to jest nadzieja, że wcześniej czy później zdechną. Tylko z tą chorobą jakoś tak dziwnie jest.

Polscy biskupi wreszcie jasno określili (choć może nie wprost) swoje stanowisko. Bicie kobiet, poniżanie ich, przemoc w rodzinie i w domu, to istotna cześć polskiej tradycji katolickiej, i jako taką należy ją pielęgnować i i chuchać i dbać o jej zachowanie z najwyższym pietyzmem. Bo to nasze katolickie i narodowe dobro. Tak w skrócie to wygląda. Można to odczytać jako stanowisko tzw. Konferencji Episkopatu Polski, która zdecydowanie sprzeciwia się ratyfikacji przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. NIE dla ideologii gender w naszej ojczyźnie!

Gromada biegłych nasłana przez sąd oraz przez IPN, po raz kolejny chciała zbadać Jaruzelskiego, by po raz kolejny spróbować go zapuszkować na długie lata. Po raz kolejny też Jaruzelski okazał się obłożnie chory. Oznacza to, że jego stan zdrowia jest na tyle poważny, iż „aktualne zalecenia lekarskie”  wykluczają przeprowadzenie jakichkolwiek badań.