Katolickie portale przekonują, że „moda na obrażanie papieża”, trwa w najlepsze i z dnia na dzień przybiera na sile. Dowodzą również, że Wojtyła – bo przecież o tego papieża chodzi – jest w Polsce postacią świętą, nietykalną i poza krytyką a w związku z tym jakakolwiek forma szydzenia z niego powinna być zakazana a w przypadku łamania zakazu surowo karana. 

W roku 1962, podczas słynnego Soboru Watykańskiego, biskupi otrzymali wewnątrzkościelną instrukcję „Crimen sollicitationis”. Ten napisany po łacinie dokument odnosi się do licznych przypadków homoseksualizmu i zoofilii wśród duchownych, zwłaszcza zaś pedofilii, która w kościele przybrała rozmiary plagi. Dokument to w gruncie rzeczy recepta, jak być pedofilem i nie ponieść za to kary. 

Nasi księża, piszę „nasi”, bo księża to w tej chwili niewątpliwie nasze dobro narodowe, tak jak „dobrem narodowym” jest narodowa telewizja, otóż, ci księża są regularnie podtruwani a przy okazji otumaniani…winem mszalnym. Tak zwany UOKiK, skontrolował właśnie to wino i okazało się, że w zasadzie mamy do czynienia ze zwykłą siarą, bełtem i produktem winopodobnym. Wino marki „Wino” jest niejednokrotnie lepsze niż wino mszalne.

Nie dość że ksiądz, to jeszcze profesor. Niestety, takie połączenia bywają zabójcze i zazwyczaj nic dobrego nie wróżą. Piję tu i to bez żadnych skrupułów, do księdza profesora Pawła Bortkiewicza, człowieka rozlicznych i nikomu niepotrzebnych specjalności, który jak już udziela się w mediach, to zazwyczaj się zapędza, czyli mówiąc po ludzku, po prostu pierdoli od rzeczy. Szczęśliwie robi to w mediach chwilowo mainstreamowych, których na szczęście nikt poważny poważnie pod uwagę nie bierze. To w istocie rzeczy marginalne gadzinówki.

dni-mlodziezy-160703-1000500

icon-devil-55Pomóżcie mi zrozumieć problem, bo ja jakoś nie do końca mogę sens tego uchwycić. Dlaczego nie z tego ni z owego, staję się obywatelem drugiej kategorii? Dlaczego stado przeróżnych pawianów, tzw. uczestników tzw. dni młodzieży, będzie miało zapewnione w Warszawie darmowe wejścia do muzeów i absolutnie darmową komunikację miejską, gdy tymczasem ja mieszkaniec tego miasta od pokoleń, płacący tu podatki i non stop opierdalający sąsiadów za to, że gówien po swoich psach z trawników nie sprzątają, na taki luksus liczyć nie mogę i de facto jestem dyskryminowany?

kaleta-160702-1000500

Sprawa wyglądała początkowo na dość tajemniczą. Oto papież wyrzuca ze stanu kapłańskiego biskupa i to – o zgrozo – polskiego biskupa, a na dodatek nie wiadomo za bardzo o co chodzi, bo Watykan zawsze jest tajemniczy, a zwłaszcza jest tajemniczy, kiedy kompletnie jest to niepotrzebne. Szybko się jednak okazało, że wyrzuconym jest niejaki Janusz Kaleta, były biskup w Kazachstanie z korzeniami małopolskimi.