Katolickie portale przekonują, że „moda na obrażanie papieża”, trwa w najlepsze i z dnia na dzień przybiera na sile. Dowodzą również, że Wojtyła – bo przecież o tego papieża chodzi – jest w Polsce postacią świętą, nietykalną i poza krytyką a w związku z tym jakakolwiek forma szydzenia z niego powinna być zakazana a w przypadku łamania zakazu surowo karana. 

Pan Mściwe Zero Ziobru musi się czuć głupio, a nawet podejrzewam, że wkurw właśnie odbiera mu zmysły, których i tak za dużo nie miał. Trzeba zapytać by Kotecką, czy z tego wkurwu który nim zawładnął, przypadkiem jej nie pobił, tym samym dopuszczając się przemocy domowej. Już raz miała podbite oko, ale to był – jak relacjonowała jej znajoma – jedynie efekt upadku na schodach, co oczywiście się zdarza i jest zrozumiałe. 

Jak się komuś nie podoba Warszawa jaką proponujemy, to niech się wyprowadzi. Nie ma przymusu mieszkania tutaj

- Jarosław Kaczyński -

 

Jeśli tak dalej pójdzie, to publiczne używanie słowa „konstytucja” będzie zakazane. Po tym jak Generał Różański (duże litery nieprzypadkowe) w obecności pana prezydenta dudy (małe litery nieprzypadkowe), użył właśnie tego słowa, należy przypuszczać, że oto miarka się przebrała. No bo jak długo można obrażać prezydenta? Spodziewam się więc nadzwyczajnych rozstrzygnięć. 

Zawsze podziwiałem poczucie humoru pana posła Czarneckiego i na to poczucie humoru liczyłem w każdej sytuacji. No i jak na razie nie zawiodłem się. Niezależnie od tego czy dowcipasy dotyczą geniuszu Jarosława Kaczyńskiego czy geniuszu syna, wybitnego specjalisty od przemysłu obronnego tuż po maturze. Nie inaczej jest z Niemcami. 

W roku 1962, podczas słynnego Soboru Watykańskiego, biskupi otrzymali wewnątrzkościelną instrukcję „Crimen sollicitationis”. Ten napisany po łacinie dokument odnosi się do licznych przypadków homoseksualizmu i zoofilii wśród duchownych, zwłaszcza zaś pedofilii, która w kościele przybrała rozmiary plagi. Dokument to w gruncie rzeczy recepta, jak być pedofilem i nie ponieść za to kary. 

¤ Generał Skrzypczak (do którego nota bene mam spory dystans) nie pracuje już dla Instytutu Wojskowego w Zielonce. „Góra” kazała go wypierdolić na zbity pysk – przyznaje osoba z kierownictwa Instytutu. Skrzypczak musiał polec, bo publicznie złajał nieodpowiedzialne wybryki Misiewicza. Poza tym Skrzypczak miał zdaje się „genetycznie wątpliwe pochodzenie”. Jeden jego dziadek był powiązany „tylko” z AK, drugi zaś był związany „tylko” z armią II Rzeczpospolitej. Niestety brak przodka „wyklętego” zdecydowanie dyskwalifikuje każdego generała.>>>