¤ Generał Skrzypczak (do którego nota bene mam spory dystans) nie pracuje już dla Instytutu Wojskowego w Zielonce. „Góra” kazała go wypierdolić na zbity pysk – przyznaje osoba z kierownictwa Instytutu. Skrzypczak musiał polec, bo publicznie złajał nieodpowiedzialne wybryki Misiewicza. Poza tym Skrzypczak miał zdaje się „genetycznie wątpliwe pochodzenie”. Jeden jego dziadek był powiązany „tylko” z AK, drugi zaś był związany „tylko” z armią II Rzeczpospolitej. Niestety brak przodka „wyklętego” zdecydowanie dyskwalifikuje każdego generała.>>>

Gdyby nasze, polskie ego miało tak zwane przyrodzenie, to prawdopodobnie mielibyśmy największego fiuta na świecie. Ciągle i nieustannie nas ktoś lub coś obraża, unika przeprosin, oraz wykazuje zdumiewającą niechęć, do padania przed nami na kolana, połączonego w całowaniem rękę. To naprawdę skandaliczna sytuacja, elementarny brak szacunku dla narodu wybranego i absolutnie nadzwyczajnego. 

Jak to jest z tymi obostrzeniami dla dziennikarzy w Sejmie? Najlepiej tłumaczy to pis-poseł Mularczyk. Wedle niego chodzi o to, by nadal była „jawność życia publicznego, ale musi być też jakiś komfort pracy”. >>> I słusznie. Nikt nie lubi przecież (ja też), by ten „komfort pracy” był zaburzany. Nikt nie lubi więc jak mu ktoś, nie wiadomo w sumie kto, bez przerwy zagląda do kieliszka, patrzy co pije a przede wszystkim z kim pije. I nikt nie lubi też, jak go potem, po tej ciężkiej i niezmiernie wyczerpującej pracy, fotografują odpoczywającego na podłodze, najlepiej w poprzek korytarza. Z tym właśnie należy skończyć, bo komfort pracy, zwłaszcza posłów jest najważniejszy! >>>

Po wczorajszym objawieniu się pana prezydenta w telewizji, jest kilka wniosków ogólnych, nie nowych w sumie i jedno bardzo ważne spostrzeżenie. Mianowicie: pan prezydent rządzi już ponad rok i zupełnie nie kuma rzeczywistości. Oczywiście słowo „rządzi” jest słowem umownym, bo w zasadzie on tylko siedzi w fotelu pasażera, zaś kieruje zupełnie kto inny (bez prawa jazdy na dodatek).

¤ Zwolennicy zakazania skrobania, w większości tacy, którzy jedyne co mogą jeszcze wyskrobać to słoiczek po miodzie z przeceny w Lidlu, inicjują akcję „Zadzwoń do posła”. Chodzi o to, żeby dzwonić do tych patafianów w sejmie, nagabywać ich i napastować, by poparli absolutny zakaz skrobania się Polek. Ponieważ nie jest jasno powiedziane, że do posłów mogą dzwonić tylko przeciwnicy aborcji, namawiam przeto serdecznie, by za telefon chwycili  również zwolennicy aborcji. Molestujcie i zastraszajcie posłów z taką samą częstotliwością z jaką molestują i napastują ich ci, których w odpowiednim czasie nikt nie wyskrobał. Przypominam też, że na potrzeby akcji „Zadzwoń do posła” została uruchomiona strona internetowa, zawierająca dane teleadresowe (numery telefonów i e-maile) biur poselskich. Dzwońcie, molestujcie, napastujcie, w nocy i nad ranem, walcie w drzwi i ducha nie gaście. >>>