¤ Generał Skrzypczak (do którego nota bene mam spory dystans) nie pracuje już dla Instytutu Wojskowego w Zielonce. „Góra” kazała go wypierdolić na zbity pysk – przyznaje osoba z kierownictwa Instytutu. Skrzypczak musiał polec, bo publicznie złajał nieodpowiedzialne wybryki Misiewicza. Poza tym Skrzypczak miał zdaje się „genetycznie wątpliwe pochodzenie”. Jeden jego dziadek był powiązany „tylko” z AK, drugi zaś był związany „tylko” z armią II Rzeczpospolitej. Niestety brak przodka „wyklętego” zdecydowanie dyskwalifikuje każdego generała.>>>

Kuriozalny szef, kuriozalne kadry, kuriozalne komunikaty. MON sięga dna, ale ciągle usiłuje, z sukcesami zresztą, przebić się przez zalegający na tym dnie muł. Wyobraźnię i literacką twórczość trolli z MON pobudziła ostatnio debata jaką zorganizowała Collegium Civitas, czyli niepubliczna szkoła wyższa w Warszawie specjalizująca się w kierunkach, umownie mówiąc „politycznych”.

Makabryczne żarty to powoli nasza narodowa specjalność. Wyobraźcie sobie, Antoni Macierewicz Patriotą Roku 2016! Czyż to nie jest makabreska? W piątek facet w sposób niewiarygodny wprost skompromitował po raz kolejny i siebie i swój urząd, powtarzając publicznie brednie o egipskich Mistralach, a dwa dni później stado jakiś bliżej nie znanych eunuchów, w Krakowie robi go patriotą roku. Pytam więc: kiedy zaszczytny tytuł Wariata Roku? Przynajmniej na to miano ciężko sobie zapracował.