Tym pasterzom nie oddawajcie owieczek pod opiekę.

ksiadz-151113-1100550

Lubicie księży? Bo ja ich wprost uwielbiam. To w większości wiejscy frustraci, poszukujący rozpaczliwie własnego ego. Stąd tak interesujące to typy. Uwielbiam zwłaszcza biskupów, bo bez nich moje życie byłoby dużo smutniejsze. Nie dość że mnie bawią, to jeszcze wręcz codziennie dostarczają wdzięcznych tematów do pisania. Ale jednej rzeczy nie rozumiem, dlaczego za to wszystko ich nagradzać?

Z mieszanymi przeto uczuciami (to delikatne określenie) przyjąłem wyróżnienie Hosera jednym z najwyższych państwowych odznaczeń – Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Nie wiem i nie pojmuję czym się kierował Duda profanując w ten sposób Krzyż.

Jak można wywyższać faceta, który ma pewien zdaje się bardzo poważny problem etyczny, o którym tu i ówdzie od dawna słychać. On nie tylko przyglądał się mordom w Afryce, ale być może nawet je pochwalał, na dodatek kolegował się z ludobójcami i ich chronił. Mówi świadek wydarzeń ksiądz Jean Ndorimana:

„Był [Hoser] w dobrych stosunkach z osobami dokonującymi ludobójstwa, gdyż w czasie, gdy trwała rzeź ludności Tutsi, bez trudu przekraczał granicę i przemieszczał się między rozmaitymi punktami kontrolnymi w samej Rwandzie. (…)Po ustaniu ludobójstwa, został mianowany wizytatorem apostolskim w Rwandzie, czyli reprezentował tam Stolicę Apostolską zastępując nuncjusza papieskiego. Piastując tę funkcję, zachowywał się nieodpowiednio, wielokrotnie dając wyraz swojemu negacjonizmowi.(…) Innym aspektem negacjonistycznej postawy Kościoła jest przenoszenie do Ameryki i Europy

Czynnie uczestniczył też w procederze przenoszenia cichcem i chyłkiem do Ameryki i Europy…

„…księży, którzy odegrali jakąś rolę w ludobójstwie oraz korumpowanie sędziów z zamiarem uwolnienia księży i innych duchownych, którzy odsiadują wyroki w związku ze swoim udziałem w zbrodni.”

No,  oto przykładny kawaler Wielkiego Orderu! Ale błagam, tylko go nie nasladujcie!

Jednak co tam Hoser…

Na horyzoncie pojawia się młode pokolenie, które takich jak Hoser ledwo dychających staruchów,  wkrótce godnie zastąpi. Są jeszcze bardziej ksenofobiczni, jeszcze bardziej durni, jeszcze bardziej impregnowani i wyrachowani, już nawet nie czarni a brunatni.

Ksiądz wabiący się Międlar (Jacek), to aktywny uczestnik marszu niepodległości, zgodnie kroczący obok  kiboli i godnie w ręku dzierżący puszkę piwa. Upojony, nie tylko zdaje się widokiem manifestujących faszoli,  daje upust swoim frustracjom. Bez zbędnych dalszych opisów, przedstawiam wam krótki zestaw cytatów z publicznych wystąpień tej największej nadziei białych, acz czarnych czyli brunatnych.

” To my jesteśmy przyszłością Polski katolickiej, choć lewacka propaganda dwoi się i troi, by zniszczyć naród Polski. Jesteście wielką armią Kościoła!”

„Nie chcemy w Polsce gwałtów, przemocy i terroru w imię Allaha, lewacka i islamska agresja wymierzona jest w to, co chrześcijańskie i narodowe”

„Ewangelia, a nie Koran!”, Wielka Polska katolicka, bóg, honor i ojczyzna”.

„Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka”.

„Polska tylko dla Polaków”

„Jedna Polska narodowa, nie czerwona, nie tęczowa”.

„Znajdzie się kij na banderowski ryj”

„Jeden pocisk, jeden Niemiec”

„Kłamstwa Michnika wrzuć do śmietnika”

„Jebać TVN”

Prawda,  że wyjątkowo dobrze zapowiadający się pasterz?

Jak na duchownego przystało – piękny zestaw,  pięknych patriotycznych haseł, narodowych myśli pełnych katolickiej emapatii dla bliźnich. On wkrótce,  niczym Hoser Murzynów,  rozgrzeszał będzie faszystów (w Polsce dla niepoznaki zwanych narodowcami) z wieszania inaczej myślących na płaczących polskich wierzbach.

Ot, mały, zagubiony onanista, któremu się wydaje, że może być nowym Popiełuszką. Źle kombinuje po mojemu, bo jak słusznie mawiał swego czasu towarzysz Miller, nie ważne jak mężczyzna zaczyna, ważne jak kończy…